sobota, 27 sierpnia 2011

Z czym ja tutaj?


Jest sobota. Ostatnia sobota przed powrotem. Powrotem gdzie? Mogłabym napisać "po prostu", ale jakoś nie jest mi to szczególnie w smak. Bo nie wracam po prostu do roboty po 2 latach "domokurzenia" z bobasem w chacie. Wizualizując to wydarzenie - nie wrzuca mnie jakaś moc po prostu na krzesło przy biurku w firmie, w której pracowałam i będę niedługo pracować, przed komputer, na którym będę od niedługo wystukiwała swoją krwawicę, do ludzi, którzy o dziwo nadal są tam gdzie ich zostawiłam. A może nie o dziwo... Nieważne. Ważne jest to, że nie jest to taki zwyczajny powrót. Nie w mojej głowie. Czuję się trochę tak jakbym zaczynała nowe życie, nowy rozdział i witała siebie w zupełnie nowej, choć już przecież trochę oswojonej wcześniej rzeczywistości. Tak więc nie chcę tutaj pisać tylko o tym co i jak będzie, sprawozdanie z tego wielkiego powrotu, lecz chcę tutaj zostawić ślad tej drogi - i rzeczywistej z całym repertuarem historii powiązanych, ale i też mentalnej, emocjonalnej i namacalnej zmiany jaką niesie ze sobą powrót mamy do pracy. Nie po chwili, po bardzo długiej długiej chwili. Z tym ja właśnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz